środa, 11 czerwca 2014

Chapter 02


***Pov Amanda***

Po zjedzeniu kolacji poszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać „Igrzyska Śmierci”. Po godzinnym czytaniu usłyszałam uchylające się drzwi. Zniżyłam trochę książkę i spojrzałam na osobnika, który zakłóca moją ciszę.
- Czego chcesz, Horan? – spytałam chamsko.
- Chciałem Cię o coś spytać, ale odezwałaś się chamsko więc, chyba, zrezygnuję.  – chciał wycofać się do tyłu.
- Dobra, mów o co chodzi. – usiadłam po turecku i położyłam książkę obok siebie.
- Chciałem się spytać czy będziesz z nami oglądać film. – powiedział.
- Myślałam, że chodzi o coś poważnego a on o filmie. Bosheee – wyprostowałam nogi.
- To jest poważna sprawa! Powiedzieli, że jak nie nakłonię Cię do zejścia to nie dostanę jedzenia. – jęknął.
- Taaak? A niby jak mnie nakłonisz? – uniosłam brew do góry.
- Hmm… pomyślmy… - uśmiechnął się łobuzersko i podszedł do mojego łóżka. Zmrużyłam oczy i patrzyłam co on robi. Wszedł na łóżko i usiadł na mnie okrakiem zbliżając swoje usta do mojego ucha.
-Nialler? Co ty robisz?
- Jeśli nie zejdziesz, wyjawię Twój sekret, Skarbie. – szepnął mi do ucha.
- Ani mi się waż. – zepchnęłam go z siebie i wstałam. – To jaki ten film? – spojrzałam na niego. Leżał na łóżku i się śmiał. Wzięłam poduszkę z fotela i walnęłam nią w niego.
-  Zmierzch
- Zaraz do was przyjdę- uciekłam do łazienki zabierając piżamę. Ubrałam się, zmyłam makijaż i wyszłam. Na moje nieszczęście Niall cały czas leżał i czytał moją książkę… Zaraz co ?!?!?!
 - Co ty tu robisz ? – powiedziałam z jadem w głosie
- Czekam na Ciebie – wywróciłam oczami i zeszliśmy na dół do piwnicy, gdzie wszyscy siedzieli z popcornem i… ogólnie no żarciem. Wszystkie głowy zwróciły się na nas.
- Trzymaj! – Zayn wystawił rękę z popcornem w stronę Horanka.
- Jeść! – krzyknął i zabrał karton od Malika po czym usiadł i kazał włączać film. Liam wcisnął ‘play’ a ja ogarnęłam gdzie jest wolne miejsce. Na moje nieszczęście było między Zaynem a Harrym.
-Może byś usiadła w końcu – jak zwykle Hazza obdarzył mnie swoim komentarzem.
- Nie mam gdzie – powiedziałam wkurzona
- Usiądź koło niego – wskazał ręką na Loczka
- Po moim trupie
-Jak zwykle robisz problemy  
- Że co ?!?!
-To co kurwa słyszysz !!! – już miałam się odgryźć ale Louis popchnął i wylądowałam twarzą w poduszkę nie obyło się bez śmiechu i komentarzy.
*** 2 godziny później***

-Boże jakie to romantyczne – Louis ryczał jak bóbr żal mi go.
-Ogarnij się człowieku –powiedziałam  gdy on wycierał łzy.
- Pizda bez uczuć – głos Harry’ego mnie wkurzył
-Coś ty powiedział ?
-To co usłyszałaś …hmm założę się że nigdy nie miałaś chłopaka ?
-  Co cię to obchodzi hm…
-Widzisz miałem racje – zwrócił się do Mulata
-Pieprz się Styles – powiedziałam wkurwiona
-Wolę ciebie – puścił do mnie oczko
-Ugh..-położyłam się do niego tyłem, po chwili on zrobił to samo. Wkurzył mnie co go obchodzi moje życie towarzyskie… w sumie nie będę zakrzątać sobie tym głowy. Poczułam jak Zayn się kładzie i po chwili usnęłam.
*** Parę godzin później ***

Obudziłam się przez  jak później się okazało śmierdzące giry Zayna i chrapanie Nialla.. no super.
- Zabije cie jutro Malik – zwaliłam jego nogi i chwiejąc się poszłam  kuchni. Wzięłam  szklankę i nalałam sobie soku. Wypiłam i chciałam iść na dół  ale usłyszałam  hałas. Wzięłam nóż i poszłam w stronę salonu. Zobaczyłam otwarte okno i już chciałam je zamknąć ale jakiś koleś …a mianowicie złodziej przygniótł mnie do ściany.
-Kogo my tu mamy ? – powiedział swoim obleśnym głosem aż ciarki mnie przeszły. To było straszne nie mogłam się ruszyć nawet drgnąć złodziej to wykorzystał i zabrał mi nóż.
-Zostaw mnie- chciałam krzyknąć ale on uderzył mnie
-Zamknij mordę – syknął i przejechał nożem po mojej nodze. Zacisnęłam zęby ale ból był cholerny
-Jeśli powiesz komuś co się stało zabiję cię – powiedział i uciekł przez okno a ja leżałam na podłodze jak sierota’’ dobra Amanda uspokój się ‘’ mówiłam sobie w myślach schodząc na dół żeby kogoś obudzić. Jest udało się  jeeeeeej !!! oparłam się o ścianę i upadłam na… Hazzę no ekstra już mam wpierdol .
-Co jest kurwa?! – usłyszałam ryk Styles’a i wiedziałam że jest wkurwiony ale to mnie nie obchodziło mogę się zaraz wykrwawić. Włączyłam  światło i spojrzałam się na niego kurde jego mina była bezcenna.
-Harry obudź wszystkich- rozkazałam mu i o dziwo posłuchał się a to nowość .
-Obudźcie się- krzyknął i wszyscy się obudzili.
- Coś ty Se znowu zrobiła ? - Zoey jak zwykle wpada w panikę czujecie ten sarkazm?
-Emm złodziej mnie zaatakował nożem oprócz tego nic – powiedziałam jakby nic się nie stało żeby ich wkurwić .
-Może ktoś by mnie opatrzył zanim się wykrwawię? – wszyscy zaczęli biegać jak opętani a ja leżałam i czekałam. Liam dzięki Bogu uczestniczył w kursach pierwszej pomocy i mnie opatrzył można tak powiedzieć.
-Trzymaj ją kurwa – krzyknął Liam kiedy próbowałam się wyrwać
-Zabieraj tą kurewską wodę utlenioną ode mnie – syknęłam i chciałam go ugryźć ale Niall mnie trzymał.
Gdy te ‘’tortury’’ się skończyły opowiedziałam im wszystko a ich miny wyrażały wszystko strach i ból.
- Trzeba założyć alarmy- Zayn jak zwykle musi palnąć jakiś głupi tekst.
-Weź nie panikuj Malik uważaj bo ci buty ukradną- on mnie tak wkurwia.
-Ortiz połóż się bo ci odbija – wywróciłam oczami i położyłam się spokojnie. Oni o czymś gadali a ja w połowię usnęłam.

***Pov Sylvia***

Ona jak zwykle musi sobie coś zrobić. Całe szczęście, że Li chodził na ten kurs, bo ona by się tu wykrwawiła, a nikt by się nie ruszył żeby zadzwonić na pogotowie. Bo jakże, Zoey ma najcięższą robotę. Musiałam powycierać krew po tej ciamajdzie. Zamknęłam okno w salonie i ległam na kanapie obok Tomlinsona.
- Co za łamaga. – jęknęłam i spojrzałam na Louisa. – Dawaj. – zabrałam mu marchewkę.
- Ej! Oddawaj. – jęknął.
- Śnisz. – ugryzłam kawałek i spojrzałam w telewizor.  Nic tak naprawdę ciekawego nie leciało. Podniosłam się z kanapy, pożegnałam się z nimi i poszłam na górę. Zajrzałam do pokoju Amandy. Spała jak suseł z otwartą buzią. Zachichotałam na ten widok i zamknęłam lekko drzwi. Poszłam do swojego pokoju i mało zawału nie dostałam wszystko było porozwalane, wazony potłuczone… CO TU SIĘ KURWA STAŁO ?!?! Że what the fuck, za przeproszeniem?! Podleciałam do toaletki i sprawdziłam czy mam biżuterię. Ja pierdoleee. Zabiję. Jak ja się cieszę, że jednak pierścionek po mamie mam w  sekretnym pokoju... Podeszłam do szafy, otworzyłam ją i zeszłam na dół. Wszystko jest tak jak było. Szczęście.
Wróciłam na górę i wzięłam piżamę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Przebrałam się w piżamę i wróciłam do pokoju. Walnęłam się na łóżko i przez pół godziny myślałam. Złodziej. W sumie to nie pierwszy raz. Za bardzo się tym nie przejęłam. Po pół godziny rozmkminy, usnęłam. W końcu.

Wstałam koło 8. Jak zwykle. Rzadko zdarza się żebym spała dłużej niż do 9. To musiałaby być naprawdę wyjątkowa sytuacja. Podniosłam się z łóżka, przebrałam się w normalne ciuchy i zeszłam na dół. Włączyłam ekspres do kawy i radio. Leciała akurat Jessie J – Wild. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej jajka. Z szafki wyciągnęłam mąkę i postanowiłam zrobić naleśniki. Dobrze, że pokoje na górze są dźwiękoszczelne, bo mikser narobił trochę hałasu. Podczas smażenia  usłyszałam trzask dziwi co mnie zdziwiło bo nikt normalny o tej porze nie wychodzi hmm to pewnie kolejna dziwka Hazzy pomyślałam i dokończyłam robienie naleśników. Akurat gdy skończyłam wszyscy wstali i czekali na śniadanko. Już się przyzwyczaiłam do tego, że robienie śniadań spada na mnie. W końcu ja pierwsza wstaje… eh no cóż. Nawet to polubiłam. 
 - Gdzie te łapy! – krzyknął Nialler gdy Justin chciał wziąć ostatniego naleśnika.
- Ej noo! – Justin był niezadowolony. Spojrzał na mnie.
- Zaraz dorobię. – uśmiechnęłam się do niego lekko.
- Jesteś wielka. – zaciesz miał wieeeelki.
- Mi też możesz. – dodał Malik.
- Marzysz Czekoladko. – zaczęłam smażyć naleśniki dla Jussa.
Usmażyłam je i zostawiłam chłopaków z naleśnikami. Zabrałam trochę dla Jesy. Zapukałam do drzwi ale nie usłyszałam odpowiedzi. Pewnie śpi – pomyślałam. Otworzyłam powoli drzwi. W łóżku nie było nikogo.
- Louuuuuiiiiis! – krzyknęłam na cały dom i zeszłam na dół.
- Co jest? – zapytał jak zeszłam ze schodów.
- Nie ma jej. – odpowiedziałam i zaniosłam naleśniki do kuchni. Postawiłam na blacie i wzięłam kawę.
- Jak to jej nie ma?! – wydarł się na cały głos.
- No nie ma. – wzięłam łyk i właśnie coś sobie uświadomiłam. – Harry była dzisiaj u Ciebie jakaś dziewczyna? – odwróciłam się do niego. Pokręcił przecząco głową i wcinał naleśniki Amandy aż mu się uszy trzęsły. – Wyszła dzisiaj rano. – spojrzałam z powrotem na Tomlinsona. Wywróciłam oczami. – Myślałam, że to znowu jakaś dziwka Harry’ego.
- Idę. – wziął kurtkę z wieszaka.
- Louis… ?
- co? – syknął.
- Umm… spodnie. – spojrzałam  w dół i powstrzymałam chichot. Zaśmiał się sam z siebie.
- Pójdziesz ze mną? – spytał z góry.
- Jasne! – odkrzyknęłam.

 **********************

Hej! Tutaj Jesy, rozdział pisałyśmy razem, ja i Zoey, z racji tego, że był z dwóch perspektyw :p
Mam nadzieję, że wam się podoba :) 
Następny rozdział pojawi się pewnie za trzy tygodnie, dlatego, że jest koniec roku i musimy poprawić oceny :/ Liczę na jakieś komentarzee :
Pozdrawiam, Jesy <3

4 komentarze: