***Pov Amanda***
Po zjedzeniu kolacji
poszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać „Igrzyska Śmierci”.
Po godzinnym czytaniu usłyszałam uchylające się drzwi. Zniżyłam trochę książkę
i spojrzałam na osobnika, który zakłóca moją ciszę.
- Czego chcesz, Horan? –
spytałam chamsko.
- Chciałem Cię o coś
spytać, ale odezwałaś się chamsko więc, chyba, zrezygnuję. – chciał wycofać się do tyłu.
- Dobra, mów o co chodzi.
– usiadłam po turecku i położyłam książkę obok siebie.
- Chciałem się spytać czy
będziesz z nami oglądać film. – powiedział.
- Myślałam, że chodzi o
coś poważnego a on o filmie. Bosheee – wyprostowałam nogi.
- To jest poważna sprawa!
Powiedzieli, że jak nie nakłonię Cię do zejścia to nie dostanę jedzenia. –
jęknął.
- Taaak? A niby jak mnie
nakłonisz? – uniosłam brew do góry.
- Hmm… pomyślmy… -
uśmiechnął się łobuzersko i podszedł do mojego łóżka. Zmrużyłam oczy i
patrzyłam co on robi. Wszedł na łóżko i usiadł na mnie okrakiem zbliżając swoje
usta do mojego ucha.
-Nialler? Co ty robisz?
- Jeśli nie zejdziesz,
wyjawię Twój sekret, Skarbie. – szepnął mi do ucha.
- Ani mi się waż. –
zepchnęłam go z siebie i wstałam. – To jaki ten film? – spojrzałam na niego.
Leżał na łóżku i się śmiał. Wzięłam poduszkę z fotela i walnęłam nią w niego.
- Zmierzch
- Zaraz do was przyjdę-
uciekłam do łazienki zabierając piżamę. Ubrałam się, zmyłam makijaż i wyszłam. Na moje
nieszczęście Niall cały czas leżał i czytał moją książkę… Zaraz co ?!?!?!
- Co ty tu robisz ? – powiedziałam z jadem w
głosie
- Czekam na Ciebie –
wywróciłam oczami i zeszliśmy na dół do piwnicy, gdzie wszyscy siedzieli z
popcornem i… ogólnie no żarciem. Wszystkie głowy zwróciły się na nas.
- Trzymaj! – Zayn wystawił
rękę z popcornem w stronę Horanka.
- Jeść! – krzyknął i zabrał
karton od Malika po czym usiadł i kazał włączać film. Liam wcisnął ‘play’ a ja
ogarnęłam gdzie jest wolne miejsce. Na moje nieszczęście było między Zaynem a
Harrym.
-Może byś usiadła w końcu
– jak zwykle Hazza obdarzył mnie swoim komentarzem.
- Nie mam gdzie –
powiedziałam wkurzona
- Usiądź koło niego –
wskazał ręką na Loczka
- Po moim trupie
-Jak zwykle robisz
problemy
- Że co ?!?!
-To co kurwa słyszysz !!! – już
miałam się odgryźć ale Louis popchnął i wylądowałam twarzą w poduszkę nie obyło
się bez śmiechu i komentarzy.
*** 2 godziny
później***
-Boże jakie to romantyczne – Louis ryczał jak bóbr żal mi
go.
-Ogarnij się człowieku –powiedziałam gdy on wycierał łzy.
- Pizda bez uczuć – głos Harry’ego mnie wkurzył
-Coś ty powiedział ?
-To co usłyszałaś …hmm założę się że nigdy nie miałaś
chłopaka ?
- Co cię to
obchodzi hm…
-Widzisz miałem racje – zwrócił się do Mulata
-Pieprz się Styles – powiedziałam wkurwiona
-Wolę ciebie – puścił do mnie oczko
-Ugh..-położyłam się do niego tyłem, po chwili on zrobił
to samo. Wkurzył mnie co go obchodzi moje życie towarzyskie… w sumie nie będę
zakrzątać sobie tym głowy. Poczułam jak Zayn się kładzie i po chwili usnęłam.
*** Parę godzin
później ***
Obudziłam się przez
jak później się okazało śmierdzące giry Zayna i chrapanie Nialla.. no
super.
- Zabije cie jutro Malik – zwaliłam jego nogi i chwiejąc
się poszłam kuchni. Wzięłam szklankę i nalałam sobie soku. Wypiłam i
chciałam iść na dół ale usłyszałam hałas. Wzięłam nóż i poszłam w stronę salonu.
Zobaczyłam otwarte okno i już chciałam je zamknąć ale jakiś koleś …a mianowicie
złodziej przygniótł mnie do ściany.
-Kogo my tu mamy ? – powiedział swoim obleśnym głosem aż
ciarki mnie przeszły. To było straszne nie mogłam się ruszyć nawet drgnąć
złodziej to wykorzystał i zabrał mi nóż.
-Zostaw mnie- chciałam krzyknąć ale on uderzył mnie
-Zamknij mordę – syknął i przejechał nożem po mojej
nodze. Zacisnęłam zęby ale ból był cholerny
-Jeśli powiesz komuś co się stało zabiję cię – powiedział
i uciekł przez okno a ja leżałam na podłodze jak sierota’’ dobra Amanda uspokój
się ‘’ mówiłam sobie w myślach schodząc na dół żeby kogoś obudzić. Jest udało
się jeeeeeej !!! oparłam się o ścianę i
upadłam na… Hazzę no ekstra już mam wpierdol .
-Co jest kurwa?! – usłyszałam ryk Styles’a i wiedziałam
że jest wkurwiony ale to mnie nie obchodziło mogę się zaraz wykrwawić.
Włączyłam światło i spojrzałam się na
niego kurde jego mina była bezcenna.
-Harry obudź wszystkich- rozkazałam mu i o dziwo
posłuchał się a to nowość .
-Obudźcie się- krzyknął i wszyscy się obudzili.
- Coś ty Se znowu zrobiła ? - Zoey jak zwykle wpada w
panikę czujecie ten sarkazm?
-Emm złodziej mnie zaatakował nożem oprócz tego nic –
powiedziałam jakby nic się nie stało żeby ich wkurwić .
-Może ktoś by mnie opatrzył zanim się wykrwawię? – wszyscy
zaczęli biegać jak opętani a ja leżałam i czekałam. Liam dzięki Bogu
uczestniczył w kursach pierwszej pomocy i mnie opatrzył można tak powiedzieć.
-Trzymaj ją kurwa – krzyknął Liam kiedy próbowałam się
wyrwać
-Zabieraj tą kurewską wodę utlenioną ode mnie – syknęłam
i chciałam go ugryźć ale Niall mnie trzymał.
Gdy te ‘’tortury’’ się skończyły opowiedziałam im
wszystko a ich miny wyrażały wszystko strach i ból.
- Trzeba założyć alarmy- Zayn jak zwykle musi palnąć
jakiś głupi tekst.
-Weź nie panikuj Malik uważaj bo ci buty ukradną- on mnie
tak wkurwia.
-Ortiz połóż się bo ci odbija – wywróciłam oczami i
położyłam się spokojnie. Oni o czymś gadali a ja w połowię usnęłam.
***Pov Sylvia***
Ona jak zwykle musi sobie coś zrobić. Całe szczęście, że
Li chodził na ten kurs, bo ona by się tu wykrwawiła, a nikt by się nie ruszył
żeby zadzwonić na pogotowie. Bo jakże, Zoey ma najcięższą robotę. Musiałam
powycierać krew po tej ciamajdzie. Zamknęłam okno w salonie i ległam na kanapie
obok Tomlinsona.
- Co za łamaga. – jęknęłam i spojrzałam na Louisa. –
Dawaj. – zabrałam mu marchewkę.
- Ej! Oddawaj. – jęknął.
- Śnisz. – ugryzłam kawałek i spojrzałam w
telewizor. Nic tak naprawdę ciekawego
nie leciało. Podniosłam się z kanapy, pożegnałam się z nimi i poszłam na górę.
Zajrzałam do pokoju Amandy. Spała jak suseł z otwartą buzią. Zachichotałam na
ten widok i zamknęłam lekko drzwi. Poszłam do swojego pokoju i mało zawału nie
dostałam wszystko było porozwalane, wazony potłuczone… CO TU SIĘ KURWA STAŁO
?!?! Że what the fuck, za przeproszeniem?! Podleciałam do toaletki i
sprawdziłam czy mam biżuterię. Ja pierdoleee. Zabiję. Jak ja się cieszę, że
jednak pierścionek po mamie mam w
sekretnym pokoju... Podeszłam do szafy, otworzyłam ją i zeszłam na dół.
Wszystko jest tak jak było. Szczęście.
Wróciłam na górę i wzięłam piżamę. Poszłam do łazienki i
wzięłam szybki prysznic. Przebrałam się w piżamę i wróciłam do pokoju. Walnęłam się na łóżko i przez pół godziny myślałam.
Złodziej. W sumie to nie pierwszy raz. Za bardzo się tym nie przejęłam. Po pół
godziny rozmkminy, usnęłam. W końcu.
Wstałam koło 8. Jak zwykle. Rzadko zdarza się żebym spała
dłużej niż do 9. To musiałaby być naprawdę wyjątkowa sytuacja. Podniosłam się z
łóżka, przebrałam się w normalne ciuchy i zeszłam na dół. Włączyłam ekspres do
kawy i radio. Leciała akurat Jessie J – Wild. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam
z niej jajka. Z szafki wyciągnęłam mąkę i postanowiłam zrobić naleśniki.
Dobrze, że pokoje na górze są dźwiękoszczelne, bo mikser narobił trochę hałasu.
Podczas smażenia usłyszałam trzask dziwi
co mnie zdziwiło bo nikt normalny o tej porze nie wychodzi hmm to pewnie
kolejna dziwka Hazzy pomyślałam i dokończyłam robienie naleśników. Akurat gdy
skończyłam wszyscy wstali i czekali na śniadanko. Już się przyzwyczaiłam do
tego, że robienie śniadań spada na mnie. W końcu ja pierwsza wstaje… eh no cóż.
Nawet to polubiłam.
- Gdzie te łapy! –
krzyknął Nialler gdy Justin chciał wziąć ostatniego naleśnika.
- Ej noo! – Justin był niezadowolony. Spojrzał na mnie.
- Zaraz dorobię. – uśmiechnęłam się do niego lekko.
- Jesteś wielka. – zaciesz miał wieeeelki.
- Mi też możesz. – dodał Malik.
- Marzysz Czekoladko. – zaczęłam smażyć naleśniki dla Jussa.
Usmażyłam je i zostawiłam chłopaków z naleśnikami.
Zabrałam trochę dla Jesy. Zapukałam do drzwi ale nie usłyszałam odpowiedzi.
Pewnie śpi – pomyślałam. Otworzyłam powoli drzwi. W łóżku nie było nikogo.
- Louuuuuiiiiis! – krzyknęłam na cały dom i zeszłam na
dół.
- Co jest? – zapytał jak zeszłam ze schodów.
- Nie ma jej. – odpowiedziałam i zaniosłam naleśniki do
kuchni. Postawiłam na blacie i wzięłam kawę.
- Jak to jej nie ma?! – wydarł się na cały głos.
- No nie ma. – wzięłam łyk i właśnie coś sobie
uświadomiłam. – Harry była dzisiaj u Ciebie jakaś dziewczyna? – odwróciłam się
do niego. Pokręcił przecząco głową i wcinał naleśniki Amandy aż mu się uszy
trzęsły. – Wyszła dzisiaj rano. – spojrzałam z powrotem na Tomlinsona.
Wywróciłam oczami. – Myślałam, że to znowu jakaś dziwka Harry’ego.
- Idę. – wziął kurtkę z wieszaka.
- Louis… ?
- co? – syknął.
- Umm… spodnie. – spojrzałam w dół i powstrzymałam chichot. Zaśmiał się
sam z siebie.
- Pójdziesz ze mną? – spytał z góry.
- Jasne! – odkrzyknęłam.
Mam nadzieję, że wam się podoba :)
Następny rozdział pojawi się pewnie za trzy tygodnie, dlatego, że jest koniec roku i musimy poprawić oceny :/ Liczę na jakieś komentarzee :
Pozdrawiam, Jesy <3