środa, 14 maja 2014

Prologue

***Wspomnienie****

***20 maja 2011 roku***

Amanda i Sylvia szykowały się na imprezę. Sylvia była ubrana w krótką sukienkę z czarną górą i kremowym dołem. Amanda natomiast założyła sukienkę z białą kokardką i dołem podchodzącym pod beż. Obie były podekscytowane wyjściem na dyskotekę. Zadzwoniły po taksówkę, która przyjechała od razu . Weszły do budynku zatłoczonego pijanymi imprezowiczami i napalonymi chłopcami. Spojrzały na siebie i się uśmiechnęły. Podeszły do baru i od razu zamówiły po drinku. Brewster zamówiła Manhattana a Ortiz Cuba Libre.  Wzięły po łyku i odwrócone twarzami w stronę parkietu oparły się o blat i rozglądały się za przystojnymi facetami. Wymieniały się uwagami na temat, który z nich wydawał się fajniejszy. Sylvii spodobał się wysoki i umięśniony blondyn. Przekręciła lekko głowę w prawą stronę. Gdy blondyn zauważył, że ona mu się przygląda, uśmiechnął się pod nosem i puścił jej zalotnie oczko. Chwilę później podszedł do nich jakiś brunet i poprosił Amandę do tańca. Sylvia wzięła swoją szklankę i dopiła drinka. W momencie gdy odstawiała naczynie poczuła na swoich biodrach ręce, a przy uchu pytanie „ Zatańczysz ze mną?”. Pokiwała twierdząco głową i uśmiechając się poszła z chłopakiem na parkiet.
Przetańczyły całą noc. Pod koniec imprezy Amanda poinformowała nadal bawiącą się w najlepsze Brewster, że idzie do toalety. Weszła w mniej zatłoczone korytarze i w końcu odnalazła to czego szukała. Załatwiła swoje potrzeby fizjologiczne i usłyszała dwa głosy. Wyszła z kabiny i zobaczyła blond włosą dziewczynę i chłopaka z burzą loków na głowie. Uniosła jedną brew do góry. Bezproblemowo podeszła do umywalek i umyła ręce. Spojrzała kątem oka w stronę pary. Zaśmiała się cicho wyjmując z torebki… gumkę.
- Przyda wam się. – uśmiechnęła się wrednie i podała parze. Tamci spojrzeli się na nią jak na idiotkę. Chłopak sięgnął do tylnej kieszeni po portfel. Zajrzał do niego i spojrzał na Ortiz.
- Dzięki. – szepnął speszony i wziął od niej prezerwatywę.
Dziewczyna zaśmiała się i wróciła z powrotem na salę. Oddała torebkę Charliemu by odłożył ją w bezpieczne miejsce. Charlie był znajomym jej brata. Znali się od dawna. Zamówiła sobie któryś z kolei drink. Wypiła go i odstawiła szklankę na blat. Podeszła do jednego chłopaka i zaczęła z nim tańczyć. Musiała przyznać, że był naprawdę atrakcyjny, co ułatwiało mu podrywanie KAŻDEJ napotkanej dziewczyny.

Tak zaczęła się historia dwóch pewnych, zwariowanych i pozytywnie zakręconych dziewczyn z szóstką przystojnych i, nazywanych przez dziewczyny, debili. 

1 komentarz:

  1. hahha o kurde haha ciekawy prolog XD @znaleziona69

    OdpowiedzUsuń